Pasja, Upór i Groza, czyli limitowane ziny grozy w Polsce!

Pasja, Upór i Groza, czyli limitowane ziny grozy w Polsce!

2025-11-22 0 przez okiemnaksiazki

 

W czasach, gdy literatura grozy uchodzi za niszową, a publikacje opowiadań coraz częściej wypierane są przez tzw.  dynamiczne formy cyfrowe, wciąż znajdują się twórcy wierni starej szkole robienia zinów. Twórcy (a właściwie twórca) gotowy poświęcić swój czas, energię i nierzadko zdrowie psychiczne (bo w przypadku pracy z polskimi autorami grozy, zawsze pozostaje uszczerbek na zdrowiu!), by doprowadzić do powstania ciekawych, limitowanych projektów literackich. Jednym z nich jest Dariusz, czyli pasjonat, fan i redaktor, który od lat udowadnia, że miłość do horroru potrafi napędzać rzeczy ciężkie do realizacji.

 

Osoby, które choć raz próbowały przygotować antologię opowiadań, wiedzą, że za tą formą stoi imponujący, choć mało widowiskowy wysiłek. Setki poprawek, niekończąca się korespondencja, negocjacje, dopasowywanie stylów i setki fanaberii autorów, które wpadają adeptom pióra do głowy nawet wówczas, kiedy książka jest już w maszynie drukarskiej. Dlatego fakt, że Dariuszowi udało się zrealizować kolejne projekty, (i to nie pierwszy raz!) zasługuje na ogromny podziw! Szacun za… wszystko. Stworzone przez niego okolicznościowe ziny (tak ziny! piękne określenie) nie tylko zachwycają formą, ale też wyróżniają się starannością wykonania. Po prostu zostały przygotowane – kapitalnie. Szata graficzna, za którą wedle mojej wiedzy odpowiadają PawełAgata Jackiewicz, oraz Maciej Hałuszka, to coś wspaniałego,  pięknego dla oka.

 

 

Jednym z najbardziej zaskakujących osiągnięć tych projektów jest udział Grahama Mastertona oraz Cartona Mellicka III, czyli światowych gwiazd literatury „grozy”. Autorzy raczej znani są z otwartości i sympatii wobec polskich czytelników, i trzeba dodać, że ich  obecność w niszowym zinie to ogromny prestiż. Podczas gdy współpraca z polskimi autorami bywa (delikatnie mówiąc) wyzwaniem, Masterton z tego, co słyszałem jest niezwykle ugodowy i zaangażowany. Tak czy inaczej, ich obecność w książkach dodaje całemu przedsięwzięciu pewnego rodzaju unikatowości i na serio super, że udało się ich namówić do udziału w tym projekcie. 

W korespondencji z Dariuszem dowiedziałem się, że „wszystkie druki były ściśle limitowane i nie będą już dodrukowywane. To nie są publikacje masowe. To pamiątkowe, unikatowe przedmioty związane z konkretnymi wydarzeniami literackimi„. Ziny Bizarrocon i Grozownia są dostępne w wersji elektronicznej, ale ich fizyczne odpowiedniki już dziś budzą zainteresowanie wśród – nazwijmy ich – kolekcjonerów 🙂 Jakbym miał strzelać, to przypuszczam, że za kilka lat (być może szybciej) publikacje Dariusza będą jednymi z najbardziej poszukiwanych artefaktów w polskim światku grozy. Widzę, co dzieje się z większością napisanych lub wydanych przeze mnie limitowanych publikacji. Ceny na portalach aukcyjnych budzą czasami szok! Dlatego osobom, które chciałyby wejść w posiadanie tych unikatowych książeczek, pozostała już tylko jedna droga: szybki kontakt z Dariuszem, zanim ostatnie egzemplarze znikną w prywatnych kolekcjach. Z tego co wiem, (powtórzę raz jeszcze) to żaden dodruk nie jest planowany, a to oznacza, że raz stracona okazja nie powróci.

Od czasu do czasu zerkam na tzw. polską scenę literackiego horroru i poza pojedynczymi zrywami właściwie, to nic się obecnie na niej nie dzieje. Na szczęście tutaj w pewnych reflektorach pojawia się Dariusz. Facet niebojący się trudów i wbrew obecnym trendom osoba, której chce tworzyć się coś wyjątkowego. Chapeau bas – Dariusz!

Osoby zainteresowane nabyciem zarówno papieru, jak i ebooka – uderzajcie TUTAJ.

Jeżeli pominąłem jakąś osobę odpowiedzialną za powstanie zinów, to bardzo przepraszam… 

Tomasz Siwiec.